photobucket photobucket photobucket photobucket photobucket
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki. Pokaż wszystkie posty

28 kwietnia 2013

Recenzja kosmetyków do pielęgnacji ciała z Organique - masło shea magnoliowe, aksamitne masło do ciała i delikatny cukrowy peeling o zapachu japońskiej wiśni

Witam serdecznie :) Dzisiaj przychodzę do Was z moim must have jeżeli chodzi o nawilżanie ciała. Otóż jakiś czas temu trochę niepewnie zaszłam do sklepu Organique w Manufakturze, który kusił mnie już od samego wejścia do tego centrum handlowego...:) Po skończeniu całej zakupowej trasy, zdecydowałam się tam zajrzeć. Kupiłam małe masło shea w czystej postaci w słoiczku, krem do rąk (już go zużyłam), masło shea do ciała o zapachu magnolii, aksamitne masło do ciała i piling o zapachu japońskiej wiśni.




Zacznijmy od magnoliowego masła shea o zdecydowanie ciężkiej konsystencji typowo dla skóry bardzo suchej, na zimę.


Jak już wspomniałam masło jest twarde, ciężkie - zdecydowanie nie na letni wieczór po orzeźwiającym prysznicu! Niemniej jednak na zimę sprawdziło się znakomicie. Otóż w tej porze roku mam bardzo suchą, wręcz popękaną skórę na całym ciele. Ten produkt niewątpliwie nawilża. Pozostawia przy tym niezwyle trwały, piękny zapach, który ja osobiście wyczuwałam jeszcze rano, w szkole (a użyłam go powiedzmy o 20:00 minionego dnia) Mimo że pojemnik sprawia wrażenie małego to starcza na długo - około miesiąca, dwóch.
 Konsystencja osobiście mi odpowiada, nie mam do niej zasteżeń. Ja bardzo lubię kiedy balsam/krem/masło zostawia na ciele przyjemną kołderkę (film) zapachową, po której mam uczucie stałego, nieprzerwalnego nawilżenia skóry.
Cena dosyć duża, średnio podoba mi się opakowanie, ale i tak daję mu 9,5/10 :)

Dalej mam masło, które zdecydowanie jest moim Kosmetykiem Wszech Czasów -  to aksamitne masełko o zapachu japońskiej wiśni. Szalenie mi się ono podoba- po pierwsze: wizualnie (ma boski, różowy kolor) - aż przyjemnie się go używa! Opakowanie również niepraktyczne, ale rozumiem jego design...;)
Bardziej podoba mi się też konsystencja- jest aksamitna, nic nie wchodzi pod paznokcie. Pozostawia miłą dla skóry otoczkę "zapachową" i nawilżającą...:) Nie zawiera też parabenów, ma bardzo przyjemny skład.

Cena - niska jak za TAKIEJ jakości produkt. Kiedyś miałam okazję "podkraść" mamie ciut masła z The Body Shopu, pomimo fajnego działania zupełnie nie podpasował mi zapach który był dla mnie za ostry i ciut chemiczny.

Zdecydowanie 10/10!





I teraz peeling z tej samej linii co aksamitne masełko do ciała. Co mogę o nim powiedzieć? Przy jego użytkowaniu towarzyszy nam akompaniament cudownego zapachu, który na długo po kąpieli czuć w łazience. Ściera bardzo delikatnie (ale to zależy w jakim stopniu, z jaką siłą będziemy nim pocierać o skórę) ma cukrowe drobiny, które ładnie się rozpuszczają po kontakcie z wodą. Po kąpieli, jak w przypadku innych produktów możemy wyczuć na skórze powłoczkę. Cena za wysoka jak na peeling. Mimo wszystko bardzo go lubię i z pewnością znajdzie się na mojej prezentowej-urodzinowej wish liście.






Dziękuję za uwagę :)

PS. Od 3-go maja rozpoczynam remont w pokoju, so 7-8 maja możecie się spodziewać filmikowego room touru i update'u toaletki :)

23 kwietnia 2013

Recenzja kosmetyków Inglot - nawet dobre produkty za nawet przyzwoitą cenę


Dzień Dobry, mam dla Was dzisiaj recenzję zbiorową dla trzech inglotowych produktów. Na zdjęciu od lewej widzimy puder o kremowej konsystencji, róż w kremie i paletkę trzech cieni. Cena każdego z tych produktów waha się od 20-35 złotych w salonach Inglota które znajdują się niemal w każdej większej galerii handlowej. Tak więc jeżeli mieszkacie w średnio-dużym lub dużym mieście to na 80% salon tej "marki" znajdziecie. So, dostępność duża.
 Ale wróćmy do samych produktów. Ogólnie to testując je nie zwróciłam uwagi na zapach - jest on słaby niemal niewyczuwalny przez mój nos.


Najpierw cienie. Ja wybrałam kolory beżowo-różowo-fioletowe. Od lewej jasny różowo-beżowy mat, jasna różowo-beżowa perła i ciemno fioletowa perła. Ja nie używam żadnej bazy, na moim oku wytrzymują około 5-6 godzin, co uważam za dobry wynik.
 Opakowanie na te cienie czyli sama paletka jest bardzo solidna, elegancka. Wkład kosztuje bodajże 8 złotych, a paletka 10 złotych (?). Oceniam je na 7/10.


 I taki "ołwer wiu" na te trzy kolory - serdecznie Wam je polecam bo są naprawdę uniwersalne!


Pomimo mojej sporej niechęci do tego produktu odkryłam jak go stosować na dwa sposoby: najpierw kładziemy odrobinę różu na policzek, dokładnie rozcieramy a potem na tą dosyć intensywną plamkę aplikujemy korektor ; mieszamy do z korektorem na ręce (ale to zbyt...."pracochłonne"?). Oceniam na 5,5/10


No i ostatni puder. Ma on bardzo kremową konsystencję ale o dziwno bardzo się sypie. Nieraz zaprószyłam  sobie przez niego całą toaletkę. On chyba spodobał mi się najmniej. Niby "konserwuje" makijaż ale na bardzo krótko. Plusem jest to że ładnie stapia się ze skórą. Minusem to że tworzy taką maskę na twarzy. Zdecydowanie lepiej sprawdził się jako cień bazowy na całą powiekę - tam jest wprost genialny!

Tak więc 3/10 jako puder, i 8/10 jako cień do powiek! :)

Dzięki za uwagę ;))

21 kwietnia 2013

Płyn micelarny Bioderma Sensibio H20 - moje małe cudo!


Oto moje małe cudo zamknięte w buteleczce 250 ml. Nadal nie mogę uwierzyć że znalazłam produkt który spełnia moje oczekiwania w stu procentach. Jest to właśnie Bioderma Sensibio H2O do cery suchej, wrażliwej. Zacznijmy może recenzję od pierwszego wrażenia czyli wyglądu opakowania (buteleczki) i jego funkcjonalności.
 Jest bardzo stabilna, nawet na małej łazienkowej półeczce stoi przyzwoicie i ani razu mi nie spadła (jak to było np. z micelem z Avene). Nie ma co się zachwycać designem, gdyż jak w przypadku tego typu produktów są one proste, oszczędne - nie przykuwa uwagi, ale zresztą - po co miałby to robić ?
 "Dozownik" to nic innego jak zamykane na klik opakowanie - fajne , proste płyn micelarny nie wylewa się z niego ani nic takiego -  proste ale solidne! Przy zamykaniu robi słynne "kilk" więc gdy kończymy demakijaż i zamykamy wieczko to mamy taką pewność że jest ono dobrze zabezpieczone przed wylaniem.

Ale dość tych pierdół - przejdźmy do działania. Może opiszę jego "właściwości" w poszczególnych etapach demakijażu ; przemywania buzi. Gdy zaczynamy makijaż do dochodzi do nas neutralny zapach Biodermy - dzięki niemu uczucie czystości się powiela. Jeżeli chodzi o zmywanie podkładu - do pełnego jego usunięcia zużywam około 3-4 wacików nasączonych micelem, tak samo z oczami (cienie+tusz+korektor) Nie jest dużo, biorąc pod uwagę że taki pełny makijaż z podkładem itp. wykonuję teraz około raz w tygodniu. Bardziej jednak cieszy mnie to uczucie czystości i delikatna powłoczka która koi i nawilża - jakby taka kołderka dla skóry! - coś cudownego! 
PS. Testowałam ją wczoraj z pianką z NIVEA z poprzedniego postu - wtedy wystarczy jeden wacik - raczej dla upewnienia, bo pianka pozbywa się większości - no może z wyjątkiem oczu ;) 


Zdecydowanie jestem na tak! Jedyny minus jaki dostrzegam to cena - ja kupuję dwie w promocji - jedną biorę ja a drugą moja mama więc wychodzi taniej niż jedna duża butelka. Jest też ona bardzo wydajna - mi starcza na 2-3 miesiące i to w pojemności 250 ml!





20 kwietnia 2013

Pierwsze refleksje - nowość od NIVEA

Witam. Dzisiaj mało słów, jedynie pierwsze wrażenia - dotyczące pianki łagodnie oczyszczającej dla skóry wrażliwej i suchej (była jeszcze wersja dla cery mieszanej)









8 kwietnia 2013

Kolekcja kosmetykow- blushes


Czyli ulubiona część mojego kosmetycznego światka: róże! Kocham róże - są moim numerem jeden jeżeli chodzi o makijaż. Mam kilka kolorów: na codzień preferuję raczej brzoskwinie i delikatne chłodne odcienie :) Mam jeden super oczoje... fuksjowy ale spokojnie: używam go jako kremowej pomadki do ust ;)
Zacznijmy- ostatnio sporo przesiałam swoje zbiory, kupiłam kilka nowych, część znalazłam pałętających się samotnie po domu itd. (fotografie robione telefonem : przepraszam za wszelkie drgnięcia i szumy)



Tak się prezentuje cała kolekcja - dzisiaj słońce dopisało i w końcu czuję wiosnę! *.* No więc : róż z Top Shopu ( color: Prime Time), benefit Posietint, Catrice Blush, Chanel coś tam- coś tam ; i Inglot (84 w kremie).





Jasno-różowy róż z drobinkami firmy Bourjois. Bardzo go lubię - stosuję bez rozświetlacza ;)




Róż w płynie Benefit - coraz bardziej, na nowo się do niego przekonuję!


 Róż z Inglota, którego nie lubię...


 Neonowy TopShop ;) Kocham go jako pomadkę na lato - niesamowity jest!

 Ostatnio ulubiony Catrice brzoskwiniowy ;) Ale mi się zrymowało....


I dobrze Wam znany Chanelek. Pisałam o nim w poście o mojej tolaletce :)

Przypominam :





Dzięki z uwagę, do zobaczenia! :):)

17 marca 2013

7 urodowych wpadek, ktore zdarzaja sie kazdej z nas...

Witam! Dzisiaj bez zdjęć, bardziej będzie to post ostrzegawczy, na co w naszym codziennym makijażu powinnyśmy zwracać największą uwagę. Coś w rodzaju "10 rzeczy o których powinnaś zapomnieć wykonując makijaż" :) Zapraszam!


Ojej...czasami widząc dziewczyny w moim wieku lub młodsze (! - a czasami starsze) mam ochotę wziąć moją Biodermę i zmyć im to z twarzy. Czasami siebie "nie widzimy" i dobierając kolor w drogerii testujemy go na ręce. Nic bardziej mylnego. Najlepiej sprawdzić kolor na linii żuchwy- wtedy widzimy czy się odcina, czy nie. Jeżeli nie dacie rady (bo np. tester podkładu nie ma pompki i jest to najzwyczajniej niehigieniczne, a wstydzimy się poprosić o próbkę), to zawsze bierzcie jaśniejszy odcień! Zawsze możecie dokupić ciemniejszą buteleczkę i mieszać uzyskując idealny odcień. Naprawdę uważajcie na pomarańczowe plamy.


Przetłuszczone, nieumyte włosy nie wyglądają atrakcyjnie. Jeżeli nie macie czasu umyć głowy codziennie a wasze włosy mają taką przypadłość (są podatne na przetłuszczanie) to polecam Wam suchy szampon - chociaż na kilka godzin przedłuży świeżość waszej fryzurze. Poza tym który przystojniak spojrzy na dziewczynę z brudnymi i nieświeżymi kudełkami? :)





Oh! Każdemu chyba raz w życiu po jakimś przyjęciu zdarzyło się nie zmyć (lub zrobić to "na odwal się"). Niestety noc, to czas w którym nasza skóra oddycha, regeneruje się. Jeżeli zostawimy na buzi grubą warstwę make-up'u to rano na 100% zastaniemy brzydką, poszarzałą twarz bez wyrazu....



To temat na osobną rozmowę... Pamięta może ktoś uroczą Nicole Kidman? Nie?


Chyba lepiej by wyglądały ewentualne cienie pod oczami niż za jasny korektor lub przesadzenie z jego ilością. Jestem zdecydowanie na nie!



Ja też mam ten problem. Krótkie, poobgryzane paznokcie nie wyglądają dobrze. Jeżeli macie z tym problem to polecam wam wybrać się do apteki po specjalny gorzki preparat zapobiegający obgryzaniu. Gwarantuję że po jakimś czasie Wasz problem zniknie :)



Pamiętajcie by zawsze dobierać kosmetyki zgodne z naszymi potrzebami, rodzajem cery (skóry) i wieku. 
Jeżeli kosmetyk zwalczający trądzik ma fajne opakowanie nie kupujcie go tylko dlatego jeżeli jesteście posiadaczkami cery suchej, wrażliwej. 



i szminka na zębach....

Dziewczyny, odsyłam Was do filmiku loveandthegreatshoes, tam wszystko o czerwonych pomadkach zostało powiedziane.

http://www.youtube.com/watch?v=3ucgxMiPAMQ


Dziekuję za uwagę!
Do zobaczenia! :)




10 marca 2013

Recenzja bardzo delikatnego podkładu Bourjois 10h Sleep Effect- my favourite!

 Witam! Przedstawiam Wam mój ULUBIONY (!) podkład, który jest tak delikatny, że bardziej zasługuje na miano "kremu tonującego" gdyż leciutko nawilża, wyrównuje koloryt (ale nie kryje!) a mimo to nadaje się na imprezy (no bo na co dzień go nie używam ;). Ja ma go w kolorze 72- takim dosyć jasnym z różowo-beżowymi tonami. Jego cena w Douglasie bez promocji to 61 zł. W Rossmannie kosztuje w czasie trwania promocji 44 zł- i tą cenę uważam za adekwatną.

Ma dosyć wodnistą konsystencję. Ja go nakładam flat-topem z Ecotools i na buzi nie tworzy się żadna maska. Bardzo go lubię i nie zmienię go na nic innego. No może zastanowię się nad kolorem ;)

 Co ważne, mam pompkę. Ja jeżeli już go używam to na buzię wykorzystuję dwie pompeczki. Opakowanie troszeczkę się brudzi wokół pompki, ale to chyba nie minus... Opakowanie jest dosyć poręczne więc w razie czego, można go wrzucić do torebki.

Podsumowując- daję mu  ♥ ♥ ♥ ♥ i pół ♥/ 5
Zdecydowanie mój ulubieniec!

8 marca 2013

Moja toaletka/ My make-up cos-tam, cos tam :)

Witam moi czytelnicy :) Dzisiejszy post jest zdycydowanie bardziej skierowany do płci pięknej(no chyba że np. ktoś czuję potrzebę oglądniecią tego tagu bo np. chce podpatrzeć prezent dla dziewczyny) gdyż będzie dotyczyć mojej stacji makijażowej- po prostu pokaże moje kosmetyki i miejsce w którym się maluję :)

 Ogólnie moją toaletkę stanowi niska komoda ALEX (z Ikei), za około 400 zł- dużo, ale jest ona naprawdę bardzo przydatna i pomaga utrzymać w pokoju porządek. Na niej kiedyś stało lusterko, bodajże MYKEN (39,90 zł) ale że nad komodą wisi już duże lustro to z niego zrezygnowałam i zamiast tego stoi tam mini komódka (szafeczka) z Home and You za 59 zł i świecznik który służy mi za pojemniczek na pędzle, tusze i inne rzeczy których staram się używać w codziennym make-up'ie,  (Pepco. 9,90). A przed nimi stoi podstawka na świeczkę z Ikei w tą bardzo modną ostatnio koronkę.

Jak widzicie toaletka nie musi być wielka aby spełniała swoją funkcję :)

Może od razu opiszę też kosmetyki.



A tak prezentuję się całość. Lampka też z Ikei.


1) Róż do policzków Chanel chyba nazywa się Joues Contraste (?). Dostałam go od babci której nie odpowiadał kolor- był źle dobrany. Używam go na co dzień od roku a on się nie skończył (prawie nie widać ubytku). Polecam go osobom które mają fundusze i chcą posiadać produkt naparwdę wysokiej jakości. Niestety na opakowaniu nie widzę koloru (jego nazwy).

2) Posietint róż do policzków (??) benefit. Dobry róż w płynie jednak to chyba nie moja bajka i nie używam go za często- nie mam czasu rano bawić się w jego rozcieranie i stopniowanie koloru Nie wiem czy dobrze napisałam nazwę.

3) Puder matujący transparentny E.L.F (eye-lips-face) nawet dobry a przede wszystkim tani puder
4) High Beam benefit rozświetlacz w płynie- bardzo dobry rozświetlacz którego używam na okazje.
(wiecie-jakieś uroczystości, bo daje dosyć mocny efekt)

To była szufladka z rzeczami do twarzy.


Tutaj szufladka z rzeczami do oczu...Wiecie jakieś mini paletki pojedyncze cienie...

1) Eye Studio Lasting Drama Gel Eyeliner od Maybelline- bardzo dobry produkt o faktycznie żelowej konsystencji- naprawdę mnie zauroczył (używam tylko na większe imprezy)

2) Mini zalotka do rzęs firmy Inglot- niestety już mi się troszkę "zużyła" i nie działa tak dobrze.

 3) Mini tusz benefit " The're real!" bardzo dobry tusz- pieknie rozdziela rzęsy a jest także delikatny... Bardzo go lubię zwłaszcza kiedy idę go szkoły (wtedy go używam)



1) Masełko do ust Nivea malinowe- bardzo dobry produkt na co dzień.

2) Chubby stick Clinique - jego też bardzo lubię. Mam go w kolorze plumped up pink.

3) i 4) masła TopShop

5) Pomadka Vitamin Shake od Nivea. Bardzo dobra i chyba moja ulubiona.

6) Błyszczyk Benefit Dandelion ULUBIONY BŁYSZCZYK!



I tutaj reszta. Kosmetyki są podlinkowane (prowadzą do stron danych kosmetyków na wizażu)